Tworzący w okresie przypadającym na pierwsze dziesięciolecia wojny stuletniej Guillaume de Machaut był jednym z największych artystów późnego średniowiecza. Mimo burzliwych czasów kompozytor i poeta dożył sędziwego wieku – zmarł w Reims mając około osiemdziesięciu lat. Nieszczęścia targające krajem Franków znalazły jednak odbicie w jego dziełach. Podczas tegorocznej Wratislavii Cantans motety i ballady czternastowiecznego mistrza muzyki wielogłosowej zaprezentuje wrocławski zespół Ars Cantus. Będzie to pierwszy koncert wrocławskiej grupy w głównym nurcie festiwalu.
De Machaut pojawił się na kartach historii jako sekretarz króla Czech Jana Luksemburskiego. Jego zwierzchnik zginął w 1346 roku, stając po stronie francuskiej w bitwie pod Crécy, na co zdecydował się prawdopodobnie pomimo całkowitej ślepoty. Artysta nawiązał potem kontakt z dworem Bony Luksemburskiej – córki poległego władcy, jednak i ona niedługo zmarła, najpewniej w wyniku zarażenia dżumą dziesiątkującą w tym czasie Europę. Ostatni z patronów muzyka – Piotr I de Poitiers-Lusignan, król Cypru – został skrytobójczo zamordowany we własnym łożu. De Machaut wcześniej, bo w 1337 roku, a zatem jeszcze za życia czeskiego monarchy, przyjął prebendę Reims. Już około 1340 roku jako kanonik katedry Notre Dame osiadł w tym mieście – z niego zresztą być może pochodził. Mimo że na okres, w którym rezydował w Cité des Sacres, przypadł rozkwit jego działalności kompozytorskiej, to i tam nie udało mu się uciec przed historią. Był świadkiem chociażby próby zdobycia stolicy Szampanii przez Edwarda III Plantageneta (wśród oblegających znalazł się wówczas Geoffrey Chaucer, autor Opowieści kanterberyjskich) i zmagań mieszczan z Czarną Śmiercią. Do tych ostatnich nawiązał potem w pieśni Sąd króla Nawarry.
Motetowa twórczość Guillaume’a de Machaut, na której skupią się wykonawcy, stanowi kontynuację osiągnięć Philippe’a de Vitry. Obaj uważani są za najznamienitszych przedstawicieli postępowego nurtu w muzyce francuskiej XIV wieku, określanego terminem Ars Nova. Cechował się on rozwojem polifonii i świeckich gatunków muzycznych, nowymi sposobami notacji, a przede wszystkim stosowaniem techniki izorytmicznej polegającej na powtarzaniu w obrębie kompozycji schematu rytmicznego (tzw. talea) i melodycznego (color). Wśród dwudziestu trzech zachowanych motetów francuskiego mistrza przeważają utwory o trzech, wykorzystujących różne teksty, głosach. Dzieła te są szczytowym osiągnięciem swoich czasów, łącząc matematyczną precyzję konstrukcji z niezwykłą inwencją melodyczną, a także – w warstwie semantycznej – nasyceniem grami słownymi oraz stosowaniem intrygujących aluzji. To, że wiele walorów tej twórczości jest nieuchwytnych podczas słuchania, stanowi wyraz typowo średniowiecznego przekonania o wyższości teorii muzyki nad jej wykonywaniem. „Ten jest tedy muzykiem, kto rozumem naukę śpiewu podjął nie na usługach praktyki, lecz mocą spekulacji” – pisał w VI wieku Boecjusz.